Życie lotniska

Sprzęty w służbie lotniska część I – odladzarka

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Pogoda za oknem iście zimowa!
Porozmawiajmy zatem o odladzarce 🙂

Jak zapewne wiecie na każdym lotnisku można spotkać masę sprzętów, których nie spotyka się w innych okolicznościach. Przykładem jednego z nich jest tzw. odladzarka, używana w szczególności w okresie jesienno-zimowym.

Czym jest potocznie zwana „odladzarka”?

Jest to po prostu pojazd służący do odladzania statków powietrznych.
Na naszym lotnisku jest to maszyna o nazwie Elephant MY Vestergaard.

Jak wygląda „odladzarka”?

Na pierwszy rzut oka wygląda jak samochód ciężarowy z podnośnikiem. Bardziej fachowo mówiąc jest to samochód zbudowany właśnie na podwoziu samochodu ciężarowego, wyposażony w charakterystyczny kosz na wysięgniku oraz wysokowydajną pompę.

 

Kilka ciekawostek technicznych…

Ramię odladzarki wyciąga się na 14,5 m, czyli w przybliżeniu na wysokość 4 piętra. Maksymalna prędkość odladzarki, gdy ramię wysięgnika jest złożone, to 30 km/h do przodu, 5km/h do tyłu. Jeśli zaś ramię wysięgnika jest w trybie pracy to maksymalna prędkość wynosi 5km/h do przodu i 5km/h do tyłu. Co ważne pojazd ten jest przystosowany do obsługi jednoosobowej, oznacza to, że pojazdem tym można kierować z kabiny operatora umieszczonej na wysięgniku, bez potrzeby zatrudniania drugiego człowieka do kierowania pojazdem z szoferki. Osoba obsługująca odladzarkę musi mieć odpowiednie uprawnienia nadane przez UDT do kierowania takim pojazdem. Dodatkowo musi posiadać także prawo jazdy kategorii C oraz przejść szczegółowe szkolenie wewnętrzne z obsługi sprzętu.

Kiedy „odladzarka” wkracza do akcji?

Po zakończeniu boardingu, jeśli temperatura i wilgotność powietrza wymagają zabezpieczenia samolotu przed oblodzeniem, sprzęt przystępuje do pracy. Specjalny płyn do odladzania jest aplikowany z wysięgnika na kluczowe powierzchnie samolotu. Płyn służący do odladzania na bardzo wymowną nazwę – KILFROST ABC3 🙂

Zdjęcie V. Banas

 

Dlaczego odladzanie samolotu jest konieczne?

Usunięcie lodu czy śniegu ze skrzydeł samolotu jest czynnością konieczną, oczywiście ze względów bezpieczeństwa operacji lotniczych.  Po pierwsze lód znacznie zwiększa wagę maszyny, co może prowadzić do wydłużenia długości rozbiegu podczas startu i zmniejszenia siły nośnej. Po drugie w krytycznych sytuacjach lód może nawet zablokować pracę elementów sterowych statku powietrznego. Oblodzenie zewnętrznych elementów przyrządów pilotażowych może również doprowadzić do ich błędnego działania. W konsekwencji pilot może uzyskiwać błędne dane dotyczące najważniejszych parametrów lotu takich jak wysokość, czy prędkość. Po trzecie kawałki lodu oderwane od kadłuba pod wpływem drgań mogą uszkodzić ważne elementy maszyny np. silniki.

Zdjęcie K.Dymel

1 Komentarz

  1. Witam, dziekuje za kolejny artykuł w imieniu wszystkich czytajacych. Bardzo ciekawie napisany materiał, który z pewnością przybliży ten temat przeciętnemu Kowalskiemu. W celu doprecyzowania tego istotnego zagadnienia mogę wspomnieć, że „zewnętrzne elementy pilotażowe” jak nazwał autor materiału są w większości chronione przed oblodzeniem poprzez ogrzanie ich w ramach części instalacji przeciw obliczeniowej samolotu . Dodatkowo co wykracza po za poruszone tutaj zagadnienia mogę dopowiedzieć, że samoloty w walce z lodem mają ogrzewane szyby w kabinie pilota, ale nie wszystkie. Dodatkowo samoloty z silnikami odrzutowymi mają ogrzewane wlotu silników i krawędzie natarcia skrzydla poprzez ciepłe powierze z silników, chociaż można również spotkać inne metody walki z obniżeniem.

    Pozdrawiam 😉

Napisz komentarz