Czartery

Zakynthos – co z tym turkusem?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

Decyzja, że tym razem za cel podróży obieramy Zakynthos, była bardziej niż spontaniczna. Kierunek podróży podyktowało nam, jak pewnie setkom tysięcy innych turystów, słynne zdjęcie Zatoki Wraku. Z lekkim niedowierzaniem wobec odcienia turkusu i niebywałego piękna tego widoku, stwierdziliśmy, że pora sprawdzić na własne oczy, czy tak właśnie wygląda Zakynthos.

Dwa dni później już lecieliśmy. Oferta last minute, wylot z Bydgoszczy, w której mieszkamy, urlop już w toku – wystarczyło się spakować. A potem? Za chwilę już byliśmy na miejscu – po dobrych 2,5 godzinach lotu, gotowi, by zaraz po wyjściu z lotniska żar tropików buchnął nam w twarz, rozpoczęliśmy urlop. To był początek sierpnia ubiegłego roku, dlatego określenie „żar tropików” nie jest żadną przesadą. Już podczas wschodu wczesnym rankiem, Słońce zapowiada, jak silnie będzie prażyć w ciągu dnia.

Słońce wschodzące nad Zakynthos – polecam ten widok znacznie bardziej niż zachód Słońca

Podczas autokarowej rozwózki z lotniska po hotelach bardziej niż na widokach (skądinąd przepięknych) skupialiśmy się na czym innym. Na uznaniu dla umiejętności kierowcy, który zgrabnie lawirował pojazdem po nieprawdopodobnej liczbie zakrętów. Zakynthos-Zakryntos, jak podobno mówią o wyspie polscy turyści, nie pozwala się nudzić podczas jazdy.

Zakrętów na Zakynthos zdecydowanie nie brakuje

Dotarliśmy do naszego hotelu urzeczeni bujną zielenią okolicy. W porównaniu do imprezowego Laganas czy innych mijanych po drodze miejscowości (urokliwych, choć niekoniecznie w naszym stylu), położony na południowym wschodzie Zakynthos półwysep Vasilikos przypomina dziewiczą puszczę. O taki klimat nam chodziło, bo podczas podróży zwykle jesteśmy nastawieni na eksplorację przyrodniczą.

Długowieczne gaje oliwne to jeden z najważniejszych widoków w Grecji

I pod tym względem Zakynthos nie tylko nie rozczarowało, ale wręcz przerosło nasze oczekiwania. Pod wodą – idealne warunki do snorkellingu. Od przejrzystości i temperatury wody, przez dojście do plaż o zróżnicowanym podłożu, aż po najważniejsze – stworzenia, które można zaobserwować. Wybrańcom dają się spotkać w toni niesamowite żółwie morskie zagrożonego gatunku Caretta caretta. Nam wprawdzie się z nimi nie poszczęściło, ale wynagrodziły to rozgwiazdy, ośmiornice i dziesiątki gatunków spotkanych ryb.

Zakynthos mieni się kolorami kwitnących roślin

Nad wodą z kolei znaleźliśmy mnóstwo elementów typowo greckiego krajobrazu: obwieszone dorodnymi owocami gaje oliwne, drzewa cytrynowe, figowce, granaty.

Sady owocowe, na Zakynthos zwykle nieogrodzone, zachęcają do podziwiania owoców z bliska

Obraz ten dopełniały strzeliste cyprysy, olbrzymie araukarie, ukwiecone oleandry i dobiegający zewsząd intensywny zapach ziół – rozmarynu, tymianku, szałwii.

Wyrośnięte araukarie (po lewej) wyglądają jak przeniesione w czasie z kenozoiku, za to figom (po prawej) nie można się oprzeć

Kiedy zapuściliśmy się pieszą wędrówką w głąb półwyspu Vasilikos, naszym oczom ukazał się jednak obraz zupełnie nieprzystający do tego, co widzieliśmy wcześniej. Gęste lasy z paprociami u cienistych podnóży, kręte pozarastane ścieżki (spora część z nich naprawdę dzika – z przeznaczeniem dla wytrwałych). Wokoło wielkie połacie starych drzew oliwnych z pejzażami, które zapierały dech w piersi.

Platany (po lewej) dają odrobinę wytchnienia podczas wędrówek po Zakynthos. W niskich partiach lasów także znajdziemy cień – idealne środowisko dla paproci (po prawej)

Do tego rozbrajający widok kóz wyłaniających się bezpardonowo zza zakrętu albo pasących spokojnie na najbardziej stromych zboczach.

Na Zakynthos zawsze bądźcie gotowi na nagłe pojawienie się tuż koło Was ciekawskiej kozy 🙂

Nie do końca świadomie dotarliśmy do drogi nieopodal zatoki, w której znajduje się morski park narodowy chroniący przede wszystkim wspomniany gatunek żółwi. Wspomnienie nie do wymazania.

Widok na wyspę Kalonisi, kształtem przypominającą żółwia

Przyroda przyrodą, ale wracając do zdjęcia, przez które znaleźliśmy się na miejscu, przyszła pora na weryfikację flagowej atrakcji Zakynthos – Zatoki Wraku. Poznaliśmy ją z dwóch perspektyw. Najpierw podczas wycieczki statkiem i nurkowania, potem z kolei od góry, podczas tripu wynajętym samochodem.

Podnóża klifu otaczającego Zatokę Wraku

Stojąc pod klifem w ogóle nie zwracałam uwagi na wrak. Dużo większe wrażenie robi pionowa ściana, udowadniając, jak mali jesteśmy wobec monumentalnej siły przyrody. Jeśli ktoś uważa to stwierdzenie za banał, zachęcam do przyjrzenia się klifom na Zakynthos.

Statek robi miejsce kolejnemu – natężenie ruchu w Zatoce Wraku jest, co zrozumiałe, ogromne

Spojrzenie z góry uświadamia tę wielkość i potęgę jeszcze dosadniej.

Zdjęcie bez żadnej obróbki fotograficznej

Przy okazji nietrudno było zweryfikować, czy zdjęcia w katalogach biur podróży są przekłamane. W przypadku Zakynthos zdecydowanie nie. Widok jest identyczny jak na zdjęciu – tutaj zdecydowanie nie ma potrzeby wzmacniania kontrastu.

Turkus ten sam co w katalogach 🙂

Czy wrażenie, które zrobiła na nas Zatoka Wraku przebiło las i dziewiczą, samotną skalistą plażę znalezioną podczas wędrówki po naszym półwyspie? Dla mnie nie. Ale to wspaniałe uczucie, kiedy coś, co bezapelacyjnie miało być gwiazdą wieczoru, blednie przy czymś, co olśniło zupełnie niespodziewanie. Nawet na tak niewielkiej wyspie można odkryć swój własny tajemniczy ogród.

Jeżeli i Wy chcecie dać się zachwycić Zakynthos, zerknijcie na stronę Portu Lotniczego Bydgoszcz i wybierzcie coś dla siebie.

Wszystkim miłośnikom wielkich greckich wakacji zdecydowanie polecam Zakynthos

A jeśli podróż na tę wyspę macie już za sobą, może macie ochotę na któryś z innych kierunków letnich podróży z wylotem z Bydgoszczy?

Napisz komentarz