Destynacje

Bezcenny piasek. O kłopotliwych pamiątkach z podróży

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr

10 ton – taka ilość piasku, kamieni i muszli, skonfiskowanych na lotnisku w Olbii, trafiła z powrotem na plaże północnej Sardynii. To kolejny akcent walki władz i mieszkańców tej włoskiej wyspy z nielegalnym wywożeniem przez turystów piasku jako pamiątki z podróży. Walki toczonej konsekwentnie i z coraz większym uporem.

Batalia o piasek

O tym uporze zrobiło się głośno, gdy na plaże Sardynii wkroczyły zastępy wolontariuszy, uświadamiających turystów, że zabieranie piasku jest niedozwolone i karane. Jeszcze głośniej, zwłaszcza w brytyjskich mediach, w zeszłym roku, kiedy sardyńska policja ukarała mieszkającego w Wielkiej Brytanii neapolitańczyka, przyłapanego na posiadaniu plastikowej butelki wypełnionej piaskiem, grzywną w wysokości 1000 Euro.

Plaże Sardynii są chronione z wyjątkową dbałością

Okazuje się, że mandat mógł być jeszcze większy – osobom zabierającym z plaż Sardynii piasek grozi kara grzywny w wysokości od 500 do 3000 Euro. W ślad za wysokimi karami pieniężnymi idzie rewolucja informacyjna. „Zabieranie” to już wprost: „kradzież”, „łupienie”, „grabienie”. Tak głosi zresztą hasło kampanii organizacji ekologicznej WWF, która zainteresowała się problemem („Złodziej na plaży – zabieranie piasku to kradzież”).

Przesada, powiedzą niektórzy. Ale czy faktycznie? Nikt nie przeczy, że intencje turystów nie wykraczają poza chęć posiadania miłej pamiątki z podróży. A piasek, np. wyjątkowy różowy pył z Wyspy Budelli położonej nieopodal Sardynii, bije na głowę sztuczne suweniry ze straganów. (I tak, trochę jak w baśni, piękno staje się przekleństwem). Tylko że ten piasek to dziedzictwo natury, własność wszystkich ludzi, niepodzielna i nienaruszalna. I to tym nie wolno nam zapominać.

Wyjątkowy piasek jest jednym z największych skarbów Sardynii

Syzyfowa praca?

Problemem na Sardynii jest przede wszystkim skala zjawiska, która doprowadziła do wprowadzania limitów liczby turystów wpuszczanych na niektóre plaże. Nie chcąc pomniejszać atrakcyjności Sardynii jako celu podróży, Włochom nie pozostaje nic innego, jak uświadamianie. Nawet jeśli trzeba sięgnąć po dość surowe metody. Sumienie rusza niektórych uświadomionych na tyle, że odsyłają na Sardynię piasek zabrany nawet 30 czy 40 lat temu. To kolejny, tym razem akurat pozytywny wątek piaskowej historii.

Garść piasku w butelce albo jedna muszelka to nie problem? Nic bardziej mylnego

Czego nam nie wolno?

Nie tylko piasku, muszli czy koralowców nie mamy prawa zabierać z miejsc, które odwiedzamy. Możemy nieświadomie wpakować się w kłopoty, chcąc wywieźć z niektórych krajów wyroby ze zwierzęcej skóry, wypchane lub spreparowane w alkoholu zwierzęta, niektóre gatunki roślin (także ich cebule i bulwy), antyki czy tradycyjne wyroby medyczne (zwłaszcza w skład dalekowschodnich preparatów medycznych i paramedycznych często wchodzą nielegalnie pozyskane gatunki zwierząt lub roślin zagrożonych wyginięciem).

Piasek nie jest jedyną kłopotliwą pamiątką znad morza. Na zdjęciu koralowce i muszle skonfiskowane w trakcie kontroli bagażu

Przepisy celne poszczególnych państw i uregulowania prawne związane z ochroną przyrody są niezwykle rozległe. Sama Konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, zwana CITES lub konwencją waszyngtońską, wylicza przeszło 30 tysięcy (sic!) gatunków szczególnie chronionych.

Wyroby i preparaty zawierające w sobie części chronionych zwierząt lub roślin również zostaną zatrzymane podczas kontroli

Do tego, jak wiadomo, nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem. Dlatego jeśli nasuwają nam się jakiekolwiek wątpliwości, solidnie rozważmy zakup danego produktu. Nie tylko w trosce o zachowanie dziedzictwa kulturowego i naturalnego, ale i dla własnego dobra.


Macie w tej sferze jakieś doświadczenia albo spostrzeżenia? Podzielcie się nimi koniecznie w komentarzach. A jeżeli macie ochotę dowiedzieć się więcej o tym, co można przewozić samolotem, a czego zdecydowanie zabrać nie możemy, zajrzyjcie do naszego poradnika oraz na stronę internetową Portu Lotniczego Bydgoszcz.

Napisz komentarz